Przeglądarka Google

Dzisiejsza prasa donosi o udostępnieniu wersji beta przeglądarki Chrome, pochodzącej od Google. Ma być konkurencją dla Microsoftowego IE oraz Firefoxa. Co ciekawe, ten ostatni był (i jest) silnie wspierany przez Google. Znając ciągotki G. do zbierania informacji o wszystkim i o wszystkich, nie zdziwiłbym się gdyby w tej przeglądarce był szpicel – oczywiście gdzieś ukryta funkcja może i pozwoli na jego wyłączenie, jako, że kod samego browsera ma być otwarty.

Uff, z niecierpliwością czekam na lodówki Google, które będą śledzić stan moich zapasów i podpowiadać z jakiej firmy mam kupować kiełbasę, a z jakiej serek topiony. Oczywiście będzie to dla mnie niezwykłe udogodnienie. Następnym etapem będą pralki G, które będą mnie mitygować, że jesze nie uprałem sobie gaci proszkiem polecanym przez nich. Brakuje jeszcze (choć niektórzy już sobie wszczepiają) obligatoryjnego wszczepiania mikro chipów, które będą śledziły każdy mój ruch. Zdaje się, że Orwell nawet czegoś takiego by nie wymyślił.